Zapowiedź tego, co wkrótce:)
Nie omieszkam się pochwalić jak skończę;)
sobota, 17 maja 2014
Dresiaki z PUNTO
Za oknem leje jak z cebra i nie ma zamiaru przestać, w kominku trzeba palić i choć uwielbiam jak drwa trzaskają, to o tej porze roku chciałoby się już przestać...
I tak po ugotowaniu obiadu na dzisiaj i podszykowaniu na jutro (choć chłopakom już się koncepcja zmieniła z pieczeni z sosem na gyrosa:/ - i jak tu nie zwariować?!) zasiadłam do maszyny:)
I uszyłam sobie dresiaki z dzianiny punto, z żółtymi kieszeniami, a raczej workami kieszeniowymi:)
I teraz krótko - jestem BARDZO zadowolona, są MEGA wygodna i BARDZO podobają mi się kontrasty:)
No i sorrki, ale wskoczyłam w nie przed prasowaniem:)
I tak po ugotowaniu obiadu na dzisiaj i podszykowaniu na jutro (choć chłopakom już się koncepcja zmieniła z pieczeni z sosem na gyrosa:/ - i jak tu nie zwariować?!) zasiadłam do maszyny:)
I uszyłam sobie dresiaki z dzianiny punto, z żółtymi kieszeniami, a raczej workami kieszeniowymi:)
I teraz krótko - jestem BARDZO zadowolona, są MEGA wygodna i BARDZO podobają mi się kontrasty:)
No i sorrki, ale wskoczyłam w nie przed prasowaniem:)
piątek, 16 maja 2014
Zielone szparagi z czosnkiem:)
Dzisiejsze drugie śniadanie - zielone szparagi usmażone na maśle z dodatkiem czosnku i szczyptą soli:)
Polecam i życzę smacznego:)
Polecam i życzę smacznego:)
sobota, 10 maja 2014
Torebka komunijna
Dwa lata temu zrobiłam Zosi torebkę komunijną metodą frywolitkową i wtedy też postanowiłam sobie, że zarówno mojej, jak i męża chrześnicy też takie zrobię.
Co prawda ta nieco różnic się od tej, którą miała Zosia, ale jest:)
Pamiątkę komunijną zamówiłam u Ewy i Natalki z Nitka ma dwa końce .
Z góry Dziewczyny przepraszam za zmianę Waszej wizji, ale wypisując ją ( a zależało mi, by zrobić to ręcznie), pomyliłam się.... i musiałam ratować to, co najładniejsze:)
Co prawda ta nieco różnic się od tej, którą miała Zosia, ale jest:)
Pamiątkę komunijną zamówiłam u Ewy i Natalki z Nitka ma dwa końce .
Z góry Dziewczyny przepraszam za zmianę Waszej wizji, ale wypisując ją ( a zależało mi, by zrobić to ręcznie), pomyliłam się.... i musiałam ratować to, co najładniejsze:)
środa, 7 maja 2014
Skalpel by E.Ch.
Tak, tak, długo się opierałam, bo strasznie nie lubię wysiłku fizycznego i mi się nie chciało i w ogóle, ale ostatecznie wstałam dziś o 5:50 i włączyłam Skalpel Ewy Chodakowskiej.... dołączając do grona innych zbzikowanych dziewczyn;)
Nie udało mi się przećwiczyć całego (wszystkich powtórzeń), bo przyznaję uczciwie - nie dałam rady, ale wierzę, że z każdym treningiem będzie coraz lepiej:)
Mam nadzieję, że wytrwam - w końcu najwyższy czas coś zmienić i to nie "od jutra", czy "od poniedziałku":)
Ile się można tłumaczyć, że "nie schudłam po ciąży"? Kacperek w przyszłą środę kończy w końcu 9 lat...
Niedoczynność tarczycy tez nie powinna być usprawiedliwieniem na wszystko.
Wczorajszy wieczór przebiegł pod hasłem "rolki". Pojechaliśmy z Zosią i Kacperkiem na zalew i mama dzielnie się uczyła, by od synka usłyszeń w końcu: Mamo idzie Ci świetnie:)
Co prawda moje rolki kupiłam jakieś 5 lat temu i mają już kauczukowe kółka, dzieciaki dostały w tym roku od Gwiazdora i jak po powrocie ubrałam Zosi sprzęt... to żałowałam, że to zrobiłam... moje tak tępo jadą i tyle wysiłku trzeba włożyć, żeby je wprawić w ruch (oczywiście w porównaniu do rolek Zosi), że już wiem na co będę zbierała pieniążki:)
Dziewczyny, trzymajcie za mnie kciuki, żebym wytrwała w tym wiosennym postanowieniu i żeby w końcu udało mi się doprowadzić ciało do jako takiego wyglądu:)
A na dobry dzień, piękna kalina przywieziona wczoraj przez mojego męża:)
Nie udało mi się przećwiczyć całego (wszystkich powtórzeń), bo przyznaję uczciwie - nie dałam rady, ale wierzę, że z każdym treningiem będzie coraz lepiej:)
Mam nadzieję, że wytrwam - w końcu najwyższy czas coś zmienić i to nie "od jutra", czy "od poniedziałku":)
Ile się można tłumaczyć, że "nie schudłam po ciąży"? Kacperek w przyszłą środę kończy w końcu 9 lat...
Niedoczynność tarczycy tez nie powinna być usprawiedliwieniem na wszystko.
Wczorajszy wieczór przebiegł pod hasłem "rolki". Pojechaliśmy z Zosią i Kacperkiem na zalew i mama dzielnie się uczyła, by od synka usłyszeń w końcu: Mamo idzie Ci świetnie:)
Co prawda moje rolki kupiłam jakieś 5 lat temu i mają już kauczukowe kółka, dzieciaki dostały w tym roku od Gwiazdora i jak po powrocie ubrałam Zosi sprzęt... to żałowałam, że to zrobiłam... moje tak tępo jadą i tyle wysiłku trzeba włożyć, żeby je wprawić w ruch (oczywiście w porównaniu do rolek Zosi), że już wiem na co będę zbierała pieniążki:)
Dziewczyny, trzymajcie za mnie kciuki, żebym wytrwała w tym wiosennym postanowieniu i żeby w końcu udało mi się doprowadzić ciało do jako takiego wyglądu:)
A na dobry dzień, piękna kalina przywieziona wczoraj przez mojego męża:)
niedziela, 4 maja 2014
Wpis na zakończenie weekendu
Od jutra rutyna no, ale cóż, trzeba się cieszyć, że jest praca:)
Dziś od rana obudziło nas piękne słońce więc po śniadaniu wyciągnęłam dzieciaki na rowery, ale słoneczko okazało się baaardzo złudne i do pionu ustawił na chłód, a raczej zimno panujące na dworze:/
Ale my się nie dajemy i zmieniliśmy jedynie kierunek wyprawy w bardziej osłonięte miejsca:)
Karmienie kaczek na fosie:)
Buszujący w .... rzepaku:)
Dziś od rana obudziło nas piękne słońce więc po śniadaniu wyciągnęłam dzieciaki na rowery, ale słoneczko okazało się baaardzo złudne i do pionu ustawił na chłód, a raczej zimno panujące na dworze:/
Ale my się nie dajemy i zmieniliśmy jedynie kierunek wyprawy w bardziej osłonięte miejsca:)
Karmienie kaczek na fosie:)
Poniższe zdjęcie zrobił Kacperek i jestem dumna z ujęcia i dostrzeżenia potencjału w pajęczynie i rosie:)
Buszujący w .... rzepaku:)
Ten weekend mimo, że tak naprawdę nie ruszaliśmy się z domu, był wyjątkowo aktywnie spędzony, co bardzo mnie cieszy:)
Co prawda dzisiaj Zośka nieco marudziła, ale dobra motywacja pomogła, a po wycieczce była podwieczorek (choć przed obiadem;)
Domowe gofry z bananem, kiwi i cukrem pudrem.
Kacper zjadł...7...
sobota, 3 maja 2014
Piesza majówka
Dziś już sobota, od poniedziałku znowu wpadniemy w tryby rutyny, ale jeszcze dzisiaj postanowiłyśmy wybrać się z Zosią na spacer:)
Panowie wymiękli z powodów pogodowych - szaro, buro i ponuro, do tego mega wietrznie, aż czapkę wcisnęłam na głowę i wiecie co? Nie żałowałam;)
Zośka miała sesję zdjęciową, bo mimo pogody wybrała ciuchy w fajnej kolorystyce, która super komponowała mi się ze świeżą zielenią:
Panowie wymiękli z powodów pogodowych - szaro, buro i ponuro, do tego mega wietrznie, aż czapkę wcisnęłam na głowę i wiecie co? Nie żałowałam;)
Zośka miała sesję zdjęciową, bo mimo pogody wybrała ciuchy w fajnej kolorystyce, która super komponowała mi się ze świeżą zielenią:
A szyciowo, pościelka dla Nadii:)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






