Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rowerówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rowerówka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 kwietnia 2017

sobota, 16 sierpnia 2014

Wróciliśmy...

Było krótko, rodzinnie i bardzo aktywnie:)
Nie chciałabym Was zanudzać osobnymi wpisami z każdego dnia, dlatego postaram się streścić cały tydzień w jednym poście.

Plan jaki był na te dni, wiecie, gdyż pisałam o nim w TYM poście.
Cóż mogę napisać?
Plan został zrealizowany:)

Pogoda do plażowania dopisała nam w sobotę i niedzielę. Było naprawdę BARDZO gorąco i perfidnie korzystaliśmy z uroków opalania, kąpieli i odpoczynku, choć w dość głośnym miejscu jakim jest zatłoczona do granic możliwości plaża jest to mało możliwe;)



wtorek, 15 lipca 2014

Rowerówka

Dziś spędziliśmy piękne, rodzinne popołudnie:)
Przyjechała do nas moja kuzynka i wybraliśmy się wszyscy na rowerówkę:)

Kilka migawek:


niedziela, 4 maja 2014

Wpis na zakończenie weekendu

Od jutra rutyna no, ale cóż, trzeba się cieszyć, że jest praca:)
Dziś od rana obudziło nas piękne słońce więc po śniadaniu wyciągnęłam dzieciaki na rowery, ale słoneczko okazało się baaardzo złudne i do pionu ustawił na chłód, a raczej zimno panujące na dworze:/

Ale my się nie dajemy i zmieniliśmy jedynie kierunek wyprawy w bardziej osłonięte miejsca:)

Karmienie kaczek na fosie:)




Poniższe zdjęcie zrobił Kacperek i jestem dumna z ujęcia i dostrzeżenia potencjału w pajęczynie i rosie:)


Buszujący w .... rzepaku:)







Ten weekend mimo, że tak naprawdę nie ruszaliśmy się z domu, był wyjątkowo aktywnie spędzony, co bardzo mnie cieszy:)
Co prawda dzisiaj Zośka nieco marudziła, ale dobra motywacja pomogła, a po wycieczce była podwieczorek (choć przed obiadem;)

Domowe gofry z bananem, kiwi i cukrem pudrem.
Kacper zjadł...7...



niedziela, 27 kwietnia 2014

Rowerówka:)

Dziś po obejrzeniu kanonizacji, padło hasło rowerówka:)
Odłożyłam druty, spakowaliśmy szybciutko prowiant do koszyka i jazda.
Pogodna cudna, a tereny.... co Wam będę pisać - zobaczcie sami:



Do startu, gotowi, strat... na moim rowerze:)




Mój przepiękny dzwonek..., ze Św. Krzysztofem (imiennikiem mojego męża:)


Na rozstaju dróg


Czas coś zjeść





Na tym zamknęłam oczy, ale na drugim przeżuwałam i minę miałam dość dziwną;)


Żałuję, że nie mogę Wam oddać zapachu, a jedynie widok z poniższego zdjęcia...
Pachniało cudownie - wiosną, żywicą, świeżością i słońcem:)



















Dotrwaliście do końca?
GRATULUJĘ:)

Sorrki, ale nie umiałam wybrać zdjęć, więc wrzuciłam wszystkie:)